Z wizytą u lekarza specjalisty (dwukropek zamknięty nawias)

452

Dużo się ostatnio mówi o strajkach lekarzy i całym tym politycznym szambie wokół tego. Tak się złożyło, że miałem nieprzyjemność przebywać ostatnio w tym znienawidzonym miejscu jakim jest publiczna przychodnia specjalistyczna. Narzekania na kolejki, spóźnienia itp. jest już w internecie wystarczająco dużo. Mi w oczy rzuciła się inna ciekawa rzecz.

Początki zawsze są trudne

Wbrew pozorom kolejka zmniejszała się bardzo szybko. Nie zmienia to jednak faktu, że z początku przygotowywałem się psychicznie na spędzenie tam kilku ładnych godzin. Na miejscu panował ogromny chaos. Najpierw zrzuciłem winę na personel placówki. Czemu nic z tym nie zrobią? Czemu nie ma dobrej numeracji i nikt nic nie wie? Bardzo szybko zorientowałem się jednak, że wina nie leży po stronie przychodni. To pacjenci stwarzają największe problemy i to oni odpowiedzialni są za wszystkie nieporozumienia, zamienianie kolejności itp.

Już pierwsze pytanie każdej następnej osoby przychodzącej pod gabinet zdawało się rozkładać towarzystwo na łopatki. „Dzień dobry, kto z Państwa ostatni do 402?” Ta na pozór prosta, a jak się okazało wcale taką nie będąca, kombinacja kilku wyrazów zdawała się nie do przeskoczenia dla większości zgromadzonych. Dwie osoby na tym posępnym korytarzu zwątpienia miały szczęście. Byłem to ja, ponieważ ostatnim oczekującym w kolejce na tamten moment była młoda kobieta, która sprawiała wrażenie mocno zażenowanej całą zaistniałą sytuacją oraz interesant zaraz po mnie. 

Z przybyciem każdej następnej osoby próbowałem zrozumieć czy pytanie zadawane przez kolejnych śmiałków myślących, że wizyta w przychodni będzie doświadczeniem krótkim i przyjemnym naprawdę jest aż tak trudne, że za każdym razem jego pojawienie się powoduje ogólne poruszenie i wrzawę. Przecież ten pan już tu siedział, drugi nie słyszy a trzeci nie widzi. Kolejny nie wie, że to jego pytają. Następny przegapił osobę przed sobą i za sobą i czuje się bardzo zdezorientowany. Starszy jegomość pyta kto do doktora Jana Kowalskiego. Po kilku sekundach zdaje sobie sprawę, że przecież nikt nie wie do kogo przyszedł, każdy zna tylko numer pokoju. Niektórzy wiedzą tylko które drzwi, bo numer pokoju ich przerósł. 

Bohater w swoim domu

Nagle wchodzi on. Już przy pierwszym kroku postawionym od recepcji w stronę krzeseł w poczekalni widać, że będzie bohaterem tej sytuacji. Kroczy dumnie i pewnie. Wie po co przyszedł i czego szuka. Wyraźnie wyróżnia się na tle rozgardiaszu panującego w korytarzu. Udało mu się jakoś przebrnąć przez pierwsze pytanie; pacjenci mieli szczęście. Widać jednak, że nie interesuje go tylko jego osoba. Każdy kolejny interesant rozwściecza go coraz bardziej. Każde kolejne pytanie powoduje coraz gorszy grymas na jego twarzy. Kwestią czasu jest kiedy czara goryczy zostanie przelana. Sytuacja robi się coraz bardziej nerwowa. Jak mówił klasyk – „konflikt wisi w powietrzu jak na żyłce”. 

Wreszcie wstaje – nie waha się. „Drodzy państwo!” – rzecze lub jak kto woli krzyczy. „Bądźmy poważni” – on nie boi się dużych słów. Sprawnym ruchem doskakuje do aktualnie toczących bitwę o miejsce w kolejce osób. Widać, że zaraz ustawi całą przychodnie; ogarnie cały ten burdel. Jegomość subtelnie daje do zrozumienia, że chce zainteresować się zaistniałą sytuacją i rozwiązać powstały problem. Rzuca więc pomiędzy strony eskalującego konfliktu subtelne „co jest ku***”? W jednej chwili zwraca na siebie uwagę całej gawiedzi. Nawet myśli tych, którzy tylko ciałem przebywają na sali wracają żeby poznać dalszy ciąg wydarzeń.

Po chwili wszystko jest już wyjaśnione. Niegrzeczni pacjenci zostali pouczeni o konsekwencjach swojego zachowania. Teraz każdy wie do jakiego pokoju musi się udać, kto będzie go obsługiwał w gabinecie i po kim ma grzecznie wstać, żeby oczekiwać na wezwanie lekarza. Jegomość w ramach bonusu postanowił również wypowiedzieć się na temat zgromadzonych osób. Prawie każdy z osobna mógł usłyszeć na swój temat wiele ciekawych rzeczy. Po minach części osób można było wywnioskować, że informacja o ich orientacji była dla nich szokiem. Z tego miejsca chciałbym podziękować temu Panu za niesienie kaganka oświaty do ciemnego ludu, jakim okazała się być większość Polaków. 

Morał

Jak to zwykle bywa u nas w kraju każdy narzeka, że jest źle. W pewnym stopniu rozumiem niechęć do publicznej służby zdrowia. Co prawda mi osobiście nie zdażyła się nigdy jakaś niesamowicie przykra sytuacja lub chociaż taka, którą warto się przejąć, ale może jestem jeszcze młody i nie dane mi było poznać najgorszych zakamarków naszych przychodni czy szpitali. Może sam nie wiem co mówię, jednak jestem przekonany, że to nie błędy systemowe doprowadziły do takiego obrotu spraw i ogólnego bałaganu na korytarzu, na którym spędzić musiałem prawie godzinę. Wiem, że nie każdy musi być od razu alfą i omegą, ale sprawdzenie numeru pokoju, czy lekarza który tam urzęduje chyba nie jest jakimś niesamowicie trudnym zadaniem. Mogę się wręcz założyć, że te najbardziej marudzące i kłótliwe osoby po wejściu do gabinetu całą swoją złość przelały na nieświadomego lekarza, a winę za zaistniałą sytuację zrzuciły właśnie na niego. 

W tym całym starciu pokoleń i charakterów nie wygrywa nikt. Nie ma triumfów ani przegranych. Nawet ci, którzy bohatersko wyjdą z wymiany zdań pomiędzy oczekującymi nie mogą świętować. Na końcu wszyscy i tak czekają do tego samego lekarza. Na końcu jedyne co uda się w najlepszym wypadku ustalić to kolejność, choć i tak nie na długo. Bo prawdziwy problem leży tu w zrozumieniu. Nie drugiego człowieka, lecz własnej głupoty.

O autorze /

Szczery do bólu, arogancki i w ogóle nieobiektywny. Przekonany o własnej wielkości egoista. który nie przebiera w słowach. Do tego kontrowersyjny. A jaki jestem naprawdę? Tego dowiesz się z moich tekstów.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. (Więcej informacji)

Pragniemy, żeby 4WebZones było maksymalnie przystosowane i przyjemne dla indywidualnych potrzeb użytkowników. Żeby było to możliwe nasza strona używa plików cookies, o których możesz dowiedzieć się więcej wchodząc w ten link. Korzystając z naszego serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, dlatego prosimy o potwierdzenie w postaci kliknięcia przycisku "Akceptuj"
Pozdrawiamy, ekipa 4WebZones

Zamknij