Startapy to same klapy | 4 Morning! W04D03

367

Startupy są już chyba takim swoistym znakiem naszych czasów. Nie da się ukryć, że ten rodzaj „biznesu” odseparował się od innych i traktowany jest jako zupełnie osobna kategoria obok małych firm. Czym więc są? Albo czym nie są?

Od początku cały hype na startupy nie jest do końca jasny. Niby to małe firmy, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę i żyją marzeniami o podboju rynku, lecz ten rodzaj działalności wyróżnia przede wszystkim INNOWACYJNY pomysł. Och, jak drodzy startupowcy (startupowicze? startuperzy?) się już tym słowem bardzo wytarli to brak słów. To słowo widzimy wszędzie, a jak dodamy do tego postęp, internet, branża IT, biznes to mamy już jasny pogląd sytuacji, problem jedynie w tym, że samym twórcom często raczej trudno jest zdefiniować na czym polega ich innowacyjność.

Ja wiem, że jesteście specjalistami w swoich dziedzinach. Przecież produkcja specjalnego papieru, złożonego z innych warstw, albo stworzenie nowego świetnego szkła, które różni się jednym atomem od tego zwykłego to nie lada wyczyn. Kolejnym pomysłem na świetny startup jest dodanie do czegokolwiek przedrostka „eko” – ekozmywarka, ekożarówka, ekopodłoga, ekokalkulator, ekointernte – wszystko może być eko, czy super. Jebać kreatywność. Sposobów jest wiele, a z każdym dniem powstaje coraz to więcej nowych sposobów na łatwe stworzenie startupu.

Ci od startupów to w ogóle powinni być jeszcze jakoś uprzywilejowani. Małe firmy próbujące wejść na rynek z jakąś usługą to przecież złodzieje, którzy tylko czekają żeby wydymać cie na grubą kasę. Tutaj mamy młode osoby, dynamicznie rozwijające się zespoły, pomysły, powinniśmy zwolnić ich z podatków przez pierwsze 10 lat, dać za darmo biura, sprzęt – przecież to oni kreują naszą gospodarkę i są przyszłością tego narodu. W końcu jak ludzkość poradzi sobie bez 40 aplikacji do spuszczania wody w twojej toalecie za pomocą smartfona? Ja też nie wiem.

Na końcu taki startup upada – „no niestety nie wyszło, staraliśmy się 6 lat wprowadzić na rynek nasze ręczniki ze specjalnym ułożeniem włosia, ale no jak widać konsumenci nie są jeszcze przygotowani na nasz produkt, ale gdybyśmy dostali jeszcze ze 4 bańki na najbliższe 10 lat to wtedy na pewno się uda”. Jestem ciekawy kiedy ktoś zrobi rzetelne badanie ile pieniędzy zostało zmarnowane na tego typu pomysły. Najgorszą odmianą startupów są te, które na rozwój zarabiają poprzez kampanie crowdfundingowe, ale o tym już pisałem.

Do tego dołóżmy może jeszcze otoczkę jaka obecnie wytworzyła się wokół wszystkich osób tworzących te świetne biznesy. Lansujący się hipsterzy siedzący w starbucksach, pijący kawę 24/7, nie robiący nic pożytecznego – tak postrzega ich obecnie społeczeństwo; dość słusznie. Nie zrozumcie mnie źle, sam znam kilka startupów, które naprawdę świetnie sobie radzą i prosperują lepiej niż niejedna firma na rynku, ale mówimy tu o tej większości, która całe dnie spędza zbijając bąki zamieniając kawiarnie w swoje biura. I wy śmiejecie się z MLMów? O ironio.

Moje rozwiązanie już chyba znacie, wystarczająco przybliżyłem je chyba opisując mój stosunek do startupów. Problem jest nie w samym istnieniu tych „biznesów”, ale w tym, że wytworzyła się wokół nich jakaś dziwna otoczka jakoby były czymś nadzwyczajnym. Pamiętam jak kilka lat temu ludzie śmiali się, często nie rozumiejąc idei, jaka przyświecała pierwszym twórcom tego „gatunku”, a dzisiaj poszli w drugą stronę i zaś wielbią ich jakby na nowo wymyślili elektryczność. Przepraszamy panie Edison – mógł pan założyć startup.


4morning

4 Morning to seria felietonów autorstwa Łukasza Falby, które ukazują się od poniedziałku do piątku punktualnie o 7:00. Czasem zabawne, czasem poważne mają za zadanie umilić niejeden poranek. Są idealną lekturą, gdy stoisz w korku, jesteś w drodze do pracy, siedzisz na nudnych zajęciach lub w szkole, czy po prostu nie masz co robić rano. Jednego dnia na pewno uśmiechniesz się i spędzisz reszte dnia w nieco lepszym humorze, a innego podrzucę ci ciekawy obiekt rozważań na następne godziny. Tak czy inaczej – będzie świetnie.




 

O autorze /

Szczery do bólu, arogancki i w ogóle nieobiektywny. Przekonany o własnej wielkości egoista. który nie przebiera w słowach. Do tego kontrowersyjny. A jaki jestem naprawdę? Tego dowiesz się z moich tekstów.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. (Więcej informacji)

Pragniemy, żeby 4WebZones było maksymalnie przystosowane i przyjemne dla indywidualnych potrzeb użytkowników. Żeby było to możliwe nasza strona używa plików cookies, o których możesz dowiedzieć się więcej wchodząc w ten link. Korzystając z naszego serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, dlatego prosimy o potwierdzenie w postaci kliknięcia przycisku "Akceptuj"
Pozdrawiamy, ekipa 4WebZones

Zamknij