„Jak Reddit zabił człowieka”

602

Co się stało?

Noc osiemnastego kwietnia 2013 roku. Trzy dni po zamachu podczas maratonu, Boston znów wypełnia się wybuchami. Sean A. Coller, policjant patrolujący okolice MIT, zostaje przeszyty pięcioma strzałami z pistoletu. Zaskoczony, umiera w siedzeniu swojego radiowozu. Dwóch panikujących chłopaków próbuje dobrać się do jego kabury, ale nie potrafi wydostać z niej broni. Zdenerwowani i spodziewający się, że nie mają zbyt wiele czasu, zaczynają biec.

Kilkanaście przecznic dalej zauważają , że zbliża się do nich samochód. Policja? Nie, nie jedzie na sygnale. Okazja. Grożąc kierowcy bronią, biorą go jako zakładnika. Jeden wsiada, każe porwanemu Dun Mengowi jechać naprzód, za nimi w Hondzie Civic podąża drugi. Meng będzie zmuszony wypłacić z bankomatu 800 dolarów i oddać je porywaczom zanim zdoła im uciec na stacji benzynowej. Zbiedzy, nie zauważając, że w samochodzie został telefon Duna, który policja użyje, by ich namierzyć, odjeżdżają. Osiedle, na które wjeżdżają, zostaje zablokowane.

Niedługo później zostają otoczeni przez dziesiątki policjantów. Kilkaset nabojów, kilka prowizorycznych granatów i jedną rzuconą bombę później, starszy z chłopaków zostaje powalony, gdy skończyła się mu amunicja. Widząc to, młodszy wskakuje za kierownicę ukradzionego SUVa i przebija się przez policjantów. Po drodze przejeżdża swojego zatrzymanego brata, a jego ciało ciągnie krótki dystans. O 1:35 Szpital Bostoński stwierdzi jego zgon.

Kilkanaście godzin później młodszy z braci zostaje ponownie odnaleziony. Właściciel jednej z pobliskich łodzi zgłosił, że płachta na niej jest luźna, a w środku jest zakrwawione ciało. Helikopter i oddział policji zjawiają się na miejscu i przez użycie termowizji potwierdzają, że ktoś porusza się pod płachtą. Gdy próbuje ją podnieść, odpowiadają ogniem. Według zeznań policjantów, przez godzinę miał się ostrzeliwać, a potem dokonać nieudanej próby samobójczej. Gdy w końcu udało się wejść na łódkę, by go zaaresztować, ten jednak nie miał broni, a jedynie rany postrzałowe głowy, szyi, rąk i nóg.<strong srcset=Mapa zdarzeń nocy z 18 na 19 kwietnia 2013 rok.” width=”1002″ height=”326″>

Co miał do tego Reddit?

"<strong

Zbiegami byli 19-letni Dżochar „Jachar” Carnajew oraz 26-letni Tamerlan Carnajew, sprawcy zamachu podczas maratonu bostońskiego. Przez ostatnie trzy dni potrafili skutecznie ukrywać się w dużym mieście. Co więc ich popchnęło do dokonania tak brawurowej i nieprzemyślanej akcji? O 17:20 18 kwietnia FBI opublikowało zdjęcia sprawców, prosząc Amerykanów o ich zidentyfikowanie. Dlaczego nie zidentyfikowali ich sami, żeby nie alarmować sprawców? Biuro jako jeden z najważniejszych czynników podało „polowania na czarownice” dokonywane przez Internet oraz media.

Głównym źródłem bezpodstawnych oskarżeń był subreddit o nazwie r/findbostonbombers (znaleźć bostońskich zamachowców). Dziś jest on prywatny, a jedyne informacje o tych zdarzeniach posiadają osoby w niego zaangażowane. Subreddit ten zajmował się przede wszystkim analizą zdjęć im dostarczonych z miejsca zamachu i łączeniem ich z poszczególnymi osobami w celu rozpoznania sprawców.

Domorośli detektywi wykazywali się między innymi oskarżaniem losowych osób na podstawie tego, że mieli na sobie plecak (Bo przecież niemożliwym jest ukrycie bomb przed maratonem) bądź dlatego, że mieli plecak i ciemniejszą karnację. Jednym z ludzi podejrzanych z powodu podobnej jakości dowodów był 22-letni Sunil Tripathi. Był co prawda jednym z ostatnich fałszywie oskarżonych przez Reddit, ale jego przypadek najlepiej pokazuje, dlaczego FBI obawiało się dalszego ukrywania tożsamości sprawców.

Niedługo po tym, jak zdjęcia Carnajewów zostały opublikowane, r/findbostonbombers stwierdził, że Sunil wygląda podobnie do jednego z braci. Potwierdziła to jego koleżanka z klasy, a fakt, że sam Sunil zaginął 16 marca tego samego roku zdawał się potwierdzać tę teorię. Użytkownicy subreddita, zamknięci w swojej własnej komorze pogłosowej, ignorowali wszelkie inne wytłumaczenia. Wszyscy zgłaszający swoje wątpliwości byli atakowani i w praktyce wykluczani z „dyskusji”. Następnego dnia, o 2:45 (po śmierci Tamerlana) jeden z „detektywów” napisał, że policja na swoim radiu zidentyfikowała jednego ze sprawców jako Sunila Tripathiego. Informacja była fałszywa. Mimo to, dumny r/findthebostonbombers wypełnił się radosnymi „WE DID IT REDDIT!” (Zrobiliśmy to, Reddit!)

Gdzie był Sunil Tripathi?

"<strong

W międzyczasie rodzina Sunila Tripathiego od ponad miesiąca próbowała znaleźć swojego syna. Jakie musiało być ich zaskoczenie, gdy facebookowa strona poświęcona tym poszukiwaniom zamiast informacjami wypełniła się nienawiścią. Ludzie, których nigdy nie widzieli i nie zobaczą wyzywali ich od najgorszych. Mówili im, że wychowali terrorystę, a najlepiej by było, gdyby ich syna zabito. Grożono im i ich synowi. Teraz jednak wiemy, że Sunil nikogo nie zabił. W takim razie, gdzie on był przez cały ten czas?

Znaleziono go 23 kwietnia 2013 roku w rzece Seekong. Martwego. Sunil Tripathi zaginął nie dlatego, że miał w planach zabranie w efektownym, wybuchowym stylu życia ludziom na Maratonie, ale swojego. Po cichu, raz a dobrze i nie mówiąc o tym nikomu.

Przez takie zachowanie społeczności r/findbostonbombers wobec ludzi  według nich „podejrzanych”, FBI opublikowało zdjęcia sprawców. Chciało w ten sposób zatrzymać falę ataków skierowanych w stronę losowych obywateli. Niestety, tym samym przestraszyli Carnajewów, co spowodowało śmierć przedstawionego na górze strony Seana A. Collera.

Czy możemy się na podstawie tych wydarzeń czegokolwiek nauczyć? Nauczyć się można wiele, ale zdaje się, że i tak nikt tego nie zrobi. Już od dziecka przecież wpaja się nam do głów, by nie oskarżać innych bezpodstawnie, a przykład Sunila pokazuje, że nikt się do tego nie stosuje. Ludzie chcą za wszelką cenę poczuć się ważni, powiedzieć innym „Byłem jednym z tych, którzy znaleźli zamachowców!” Nie myślą przy tym o tym, że ich działania mają konsekwencje. Dziecko, które bez podstaw oskarży kolegę o kradzież cukierka ryzykuje, że na niego nakrzyczą. Dorośli bez podstaw oskarżający innych ryzykują, że kogoś zabiją. Niebezpośrednio i w białych rękawiczkach, bez poczucia winy.

O autorze /

Uczący się informatyk, od siedmiu boleści historyk. Okazjonalnie zdołam napisać coś trochę inteligentniejszego. Miłego czytania!

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. (Więcej informacji)

Pragniemy, żeby 4WebZones było maksymalnie przystosowane i przyjemne dla indywidualnych potrzeb użytkowników. Żeby było to możliwe nasza strona używa plików cookies, o których możesz dowiedzieć się więcej wchodząc w ten link. Korzystając z naszego serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, dlatego prosimy o potwierdzenie w postaci kliknięcia przycisku "Akceptuj"
Pozdrawiamy, ekipa 4WebZones

Zamknij