Gęsia Skórka – miłe zaskoczenie

154

Tytuł filmu pewnie większości osób kojarzyć się będzie z serialem dla młodzieży lecącym kiedyś w telewizji. Zaskakują mnie tak złe opinie krążące w internecie na temat tej produkcji. Ja dla odmiany powiem Wam, dlaczego film niezmiernie mnie urzekł.

Przede wszystkim idąc na film nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego. Ba, wybrałem się na ten seans dlatego, że chciałem się odstresować i zobaczyć coś niezobowiązującego. I tak jak przy The Revenant zaskoczyłem się niezbyt przyjemnie, tak tutaj sytuacja wyglądała wręcz odwrotnie.

Po raz kolejny zabija mnie doczepianie się do prostoliniowości postaci w takim kinie. Serio? Jakim trzeba być naiwnym, żeby iść na tego typu film i spodziewać się wielkiej rewelacji.

7719814.3Produkcja opowiada o autorze książek dla młodzieży, swoistym geniuszu wśród pisarzy literatury młodzieżowej – R. L. Stinea. Starsi widzowie mogli uśmiechnąć się pod nosem, bo kojarzą tego Pana świetnie z serialu, w którym grał samego siebie i o dziwo w filmie było nieco inaczej, bo zagrał, owszem, ale zupełnie drugoplanową postać. Potwory z książek, które napisał nagle zaczynają ożywać i mszczą się na swoim stwórcy za zamknięcie ich na kartkach pod kłódką. Ze wszystkiego niewątpliwie wyróżnia się Slappy – to on knuje cały plan i gra w nim główne skrzypce.

I tak – rozwieję jeszcze raz wszelkie wątpliwości – Gęsia Skórka to prosty film. Oparty na schematach, rozrywkowy, kolorowy i bajkowy, głównie dla młodszej widowni. Jak zwykle ma uczyć i przekazywać coś przy okazji swojej prostoty. I tu jest pies pogrzebany. Wiele osób w ogóle pomija ten aspekt, rozpisując się jednocześnie na 40 akapitów jaki to scenariusz był niedopracowany, a postacie w ogóle niezapadające w pamięć. Ale co z tym całym morałem. Będąc na seansie poczułem, że Rob Letterman próbując wychować dzieciaki na sali, wychował przy okazji mnie.

Cała historia opowiada w jakiś sposób o zaakceptowaniu tego kim się jest, zrozumienie że w życiu dzieją się różne rzeczy i nie zawsze układa się po naszej myśli. My jednak nie możemy stać w miejscu; musimy żyć dalej. I ta prostota mnie tak naprawdę urzekła. Sprawiła, że byłem bardzo mile zaskoczony. Wiele razy uśmiechałem się pod nosem na rzecz niezobowiązujących żartów i komicznych sytuacji, a na końcu pojawił się na mojej twarzy wielki uśmiech. I kolejny raz można by powiedzieć, że jest to banał. Ot miły film. Jednakże wybierając się do kina poczułem się na końcu odstresowany, oderwany od rzeczywistości i mogłem sobie kilka rzeczy ułożyć w głowie.

Ja osobiście lubię być zaskakiwany i szczerze ze swojej strony polecam wybranie się na Gęsią Skórkę. Chcę również zaapelować do reszty osób, które już zrecenzowały ową produkcję, bądź mają zamiar to zrobić. Naprawdę nie musicie być na każdym kroku poważni. Pamiętajcie, że „Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było”. Nie doszukujcie się cudów w filmie, który tych cudów dostarczać nie ma. Nauczcie się doceniać prostotę i patrzeć na to z innej strony. Cytując klasyka – „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.”.

O autorze /

Szczery do bólu, arogancki i w ogóle nieobiektywny. Przekonany o własnej wielkości egoista. który nie przebiera w słowach. Do tego kontrowersyjny. A jaki jestem naprawdę? Tego dowiesz się z moich tekstów.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. (Więcej informacji)

Pragniemy, żeby 4WebZones było maksymalnie przystosowane i przyjemne dla indywidualnych potrzeb użytkowników. Żeby było to możliwe nasza strona używa plików cookies, o których możesz dowiedzieć się więcej wchodząc w ten link. Korzystając z naszego serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, dlatego prosimy o potwierdzenie w postaci kliknięcia przycisku "Akceptuj"
Pozdrawiamy, ekipa 4WebZones

Zamknij