Czy uczenie się o przeszłości ma sens? | 4 Morning! W04D02

318

Wybór kierunku studiów często zależy od bardzo prostych czynników i kierunek nauki, która będzie według założenia prowadziła nas przez resztę życia nic później nie znaczy. Dzisiaj jednak skupimy się na osobach uczących się dużo i znających na pamięć kto, co i kiedy miał do powiedzenia na dany temat.

No właśnie. Jest cała masa kierunków nauki, w których poznajemy co różni ludzie mówili na dany temat przed nami. Wiele osób zgłębia poglądy innych analizując je i rozgryzając, co ich autor miał do powiedzenia. I tak polonistyka, filozofia, historia i inne tego typu twory skupiają wokół siebie ludzi, którzy chcą poznawać przeszłość i rozumowanie innych osób. Ci zagłębiający się w odmęty tych naukowych kierunków stale muszą odpowiadać na zarzuty, że niczego się nie uczą, że nie wnoszą nic do społeczeństwa, a ich proces edukacji jest bezsensowny. Takie bzdurne gadanie jest płytkie i ogólnikowe. Należy jednak przyjrzeć się mu, bo płynie z niego bardzo wiele racji.

Co bowiem przyjdzie ci uczynić z wiedzą na temat wywodów Platona? Jak wykorzystasz znanie na pamięć wszystkich prac Kanta? To proste zarzuty; banalne. Posunął bym się do zadania pytania trochę głębiej. Czy w ogóle tą wiedzę wykorzystasz? Zaraz oburzy się społeczeństwo i podniesie głos, że oczywiście jakby nie przecież po to nabywamy wiedzę, żeby ją potem wykorzystać! Ilu jednak realizuje taką misje? Tu przechodzimy to kluczowego aspektu całej sprawy i szybkiego wniosku. Można bowiem zgłębić całą historię średniowiecza i nie znaczyć nic. Można znać po kolei całą historię filozofii i nic nie wnosić do społeczeństwa. Można też z pamięci cytować prawo rzymskie i nadal być nikim.

Kwestia spoczywa bowiem w samym wykorzystaniu wiedzy oraz (uwaga) niewiedzy. Kto jest na ten przykład bardziej wartościowy – człowiek znający podboje Cezara od podszewki, który nie umie wyciągnąć z tego żadnych wniosków, czy osoba nie mająca bladego pojęcia kim był wymieniony wcześniej człowiek, a jednak stosująca nauki płynące z jego historii w życiu?

Idąc dalej tym tropem, dojdziemy do innego przykładu. Kto będzie lepszy – doktorant filozofii i filologii polskiej, piszący bezbłędnie, pięknie i w stylu tak cudownym, że nie powstydziłby się go Mickiewicz, czy zwykły publicysta bez znajomości żadnej klasyki piszący sobie na swoim blogu najróżniejsze przemyślenia przychodzące mu na co dzień do głowy? Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba by wiedzieć do kogo trafiają obaj panowie. Czyje życie zmieniają? Nie jest sztuką pisać cudownie po to, żeby przeczytała to komisja konkursowa kolejnej wielkiej olimpiady filozoficznej, lecz tak, żeby przeczytały to setki osób, które zmienią dzięki naszej pracy swój światopogląd. Gdzie tam setki, wystarczą dwie osoby. I ten będzie lepszy człowiek, który swoimi tekstami na lepsze zmienia życie chociaż dwojga obcych ludzi, niż ten piszący doniosłe wywody o sensie istnienia, które porwą najwyżej jego samego.

No bo czy czytali byśmy dzisiaj na lekcjach Kordiana, Pana Tadeusza i inne wielkie dzieła, gdyby nie dyskusje jakie wzbudzają wokół siebie? Gdyby nie tłumy, które te dzieła porywają? Podejrzewam, że gdyby wszyscy wielcy twórcy pisali jedynie nudne i puste opowiadania do szuflady, to nigdy nie było by o nich głośno. Mało to mamy przykładów w literaturze chociażby zostając, kiedy coś z pozoru innego i odbiegającego od koncepcji jest tym najwspanialszym, którym się zachwycamy?

Oczywiście porównuję tu wszystko głównie do dziedziny w której sam się obracam, jednak przykładów można by mnożyć. Historię chociażby możemy zastosować w tak wielu dziedzinach, że trudno zliczyć, a jednak sama znajomość jej nie wnosi zbyt dużo do naszego życia. To dopiero tworzenie czegoś nowego, czegoś swojego daje nam możliwość sensownego wykorzystania zdobytej wiedzy.

Możemy rozwodzić się godzinami nad tym jaki to świetny nie był Słowacki. Możemy zrobić godzinny wykład o osiągnięciach Skłodowskiej. Możemy jeszcze raz opracować wszystkie teorie Einsteina. I stracimy na tym czas. Bo to wszystko już mamy. Świat nie potrzebuje kolejny raz rozczulać i rozwodzić się nad czymś co już istnieje. Społeczeństwo potrzebuje rozwoju. To tak jakby Edison zamiast wynaleźć żarówkę zachwycał się co to jego poprzednicy nie wymyślili fajnego w tym zakresie. W tym wszystkim trzeba więc pamiętać o jednej rzeczy. Sama wiedza o przeszłości nie daje ci nic. Nawet wnioski, które wyciągniesz mało ci pomogą. Dopiero, gdy przy ich pomocy stworzysz coś swojego – wtedy jesteś kimś.


4morning

4 Morning to seria felietonów autorstwa Łukasza Falby, które ukazują się od poniedziałku do piątku punktualnie o 7:00. Czasem zabawne, czasem poważne mają za zadanie umilić niejeden poranek. Są idealną lekturą, gdy stoisz w korku, jesteś w drodze do pracy, siedzisz na nudnych zajęciach lub w szkole, czy po prostu nie masz co robić rano. Jednego dnia na pewno uśmiechniesz się i spędzisz reszte dnia w nieco lepszym humorze, a innego podrzucę ci ciekawy obiekt rozważań na następne godziny. Tak czy inaczej – będzie świetnie.




 

O autorze /

Szczery do bólu, arogancki i w ogóle nieobiektywny. Przekonany o własnej wielkości egoista. który nie przebiera w słowach. Do tego kontrowersyjny. A jaki jestem naprawdę? Tego dowiesz się z moich tekstów.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. (Więcej informacji)

Pragniemy, żeby 4WebZones było maksymalnie przystosowane i przyjemne dla indywidualnych potrzeb użytkowników. Żeby było to możliwe nasza strona używa plików cookies, o których możesz dowiedzieć się więcej wchodząc w ten link. Korzystając z naszego serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, dlatego prosimy o potwierdzenie w postaci kliknięcia przycisku "Akceptuj"
Pozdrawiamy, ekipa 4WebZones

Zamknij