Czy crowdfunding naprawdę działa? | 4 Morning! W04D01

345

Zacznijmy od tego, że kilka dni temu na świat wypłynęła informacja o zakończeniu produkcji takich smartwatchy, które oferowało nam Pebble. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że autorzy na swój pomysł pieniądze zebrali poprzez crowdfundingową zbiórkę – największa zbiórkę w historii całego Kickstartera.

Ale jak to? Przecież te wszystkie śliczne start upy, genialne pomysły, miliony dolarów na realizacje kolejnego zeszytu namalowanego przez Michała Anioła dwudziestego pierwszego wieku są tak świetne, że nie ma możliwości upadku jakiegokolwiek z nich. Trzeba jednak spojrzeć na fakty. Pebble to firma, która założyła największą w historii Kickstartera kampanie, jednak tych było później jeszcze kilka. Ta właściwa, tak dla przypomnienia, zebrała 20 milionów dolarów. Chciałbym napisać to jeszcze raz – DWADZIEŚCIA MILIONÓW DOLARÓW. Chciałbym również zapytać gdzie są te pieniądze? Obserwujemy właśnie potwierdzenie wszystkich zarzutów, które mogą postawić przeciwnicy tego typu formy finansowania swojej działalności.

Dzisiaj oczywiście crowdfunding jest nadzwyczaj popularny. O ile platformy typu Patronite mają jeszcze swoją racje bytu, a do tego okazują się chyba najlepszą formą zarobku jaką dotąd wymyśliliśmy, wbrew zarzutowi, że jesteśmy wtedy uzależnieni od wpłat innych i jest to bardzo niestabilne, to typowe platformy do zbierania pieniędzy na suche pomysły i domniemane genialne biznesy to już całkiem inna historia. Czas pokazał własnie to, czego można było obawiać się już na początku – brak doświadczenia i wiedzy. Bardzo często wpłacamy swoje pieniądze nie na biznes, a na pomysł. Z jednej strony fakt, daje to możliwość wybicia się dopiero początkującym młodym osobom, które o biznesie wiedzą tyle co nic, a jedyne co mają to kreatywny umysł pełen pomysłów, jednak patrząc trochę szerzej trzeba zadać pytanie, czy ludzie, którzy nie mają doświadczenia i wiedzy z zakresu realizacji swojego pomysłu, powinni rzeczywiście go realizować?

Nie wiem czy jest tu sens rozwodzić się nad śmieciowością większości z tych produktów i zalewaniem rynku całą masą niepotrzebnych śmieci, które mają ładne opakowanie i wzruszającą historię. Jeżeli w tym momencie trochę rozbiłem wasze spojrzenie na tego typu kampanie to cieszę się, bowiem tak, są nawet sposoby, kursy i ludzie, którzy pomagają organizować te zbiórki i w większości są to po prostu ładnie opowiedziane bzdury i pięknie opakowane za przeproszeniem gówno. O ile pierwsze projekty były tworzone z pasją przez ludzi, którzy chcieli po prostu realizować swoje pomysły bez potrzeby bawienia się w inwestorów itp., tak dzisiaj większość z platform przeznaczonych do organizacji zbiórek jest tylko i wyłącznie narzędziem firm, zarabiających miliony dolarów, które chcą w ten sposób zminimalizować swoje koszta, bo przecież dlaczego to oni mają wydać swoje pieniądze żeby stworzyć produkt, który użytkownik pokocha i za niego zapłaci, skoro mogą wysnuć teorie, stworzyć ładną otoczkę i wrzucić swój biznesplan w formie przystępnej na jeden z takich serwisów i ludzie sami zapłacą za stworzenie dla siebie produktu, na którym zarobi dana firma. Trochę to zakręcone i bez sensu, wiem; o ironio.

Sam produkt, który zaoferowało Pebble jak najbardziej był dobrym i ciekawym pomysłem. Cóż, pewnie dlatego zebrał aż 20 milionów dolarów. Co więcej, finalnie rozprowadzonych zostało przecież ponad 2.000.000 urządzeń na całym świecie. Tym bardziej utwierdza nas to w przekonaniu, że nie warto wspierać tego typu zbiórek. Każdy znajdzie tu swój powód. Jedni powiedzą, że jak można było nie zrealizować do końca pomysłu na który zebrało się 4000% początkowej sumy, a drudzy stwierdzą, że firma tak zarobiła na swoim pomyśle, że dalsza jego realizacja po prostu im się nie opłacała. W obu przypadkach rzeczywistość jest bezwzględna dla zbiórek crowdfundingowych.

Rozwiązaniem jednak nie jest krzyczenie teraz, że trzeba pozamykać te portale wszystkie i że jacy oszuści w ogóle dramat. Jest jeden sposób, dzięki któremu wszystkie problemy mogą zniknąć. Nie dość, że po jego wprowadzeniu serwisy tego typu znikną z sieci, bo nikt nie będzie ich wspierał, to jeszcze na widoku zostaną nam te pomysły które naprawdę warto wesprzeć groszem, bo ich autorzy naprawdę tego potrzebują i może dzięki naszemu wsparciu kiedyś zobaczymy ich w 10 najbogatszych ludzi na ziemi? To by dopiero była ironia co? Rozwiązanie banalne i to co zwykle – zacząć myśleć.


4morning

4 Morning to seria felietonów autorstwa Łukasza Falby, które ukazują się od poniedziałku do piątku punktualnie o 7:00. Czasem zabawne, czasem poważne mają za zadanie umilić niejeden poranek. Są idealną lekturą, gdy stoisz w korku, jesteś w drodze do pracy, siedzisz na nudnych zajęciach lub w szkole, czy po prostu nie masz co robić rano. Jednego dnia na pewno uśmiechniesz się i spędzisz reszte dnia w nieco lepszym humorze, a innego podrzucę ci ciekawy obiekt rozważań na następne godziny. Tak czy inaczej – będzie świetnie.




 

O autorze /

Szczery do bólu, arogancki i w ogóle nieobiektywny. Przekonany o własnej wielkości egoista. który nie przebiera w słowach. Do tego kontrowersyjny. A jaki jestem naprawdę? Tego dowiesz się z moich tekstów.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. (Więcej informacji)

Pragniemy, żeby 4WebZones było maksymalnie przystosowane i przyjemne dla indywidualnych potrzeb użytkowników. Żeby było to możliwe nasza strona używa plików cookies, o których możesz dowiedzieć się więcej wchodząc w ten link. Korzystając z naszego serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, dlatego prosimy o potwierdzenie w postaci kliknięcia przycisku "Akceptuj"
Pozdrawiamy, ekipa 4WebZones

Zamknij