Chrome przeciwko irytującym stronom

484

Ćwiczenie cierpliwości

Czy kiedykolwiek weszliście na stronę serwisu dziennikarskiego chcąc przeczytać artykuł, który zdawał się interesujący? Może przy okazji niedawno słuchaliście muzyki i zapomnieliście ściszyć swoje głośniki? Opcjonalnie była wtedy późna godzina i próbowaliście zachowywać się cicho, żeby przypadkiem kogoś nie obudzić? W takim wypadku niewątpliwie musieliście być zachwyceni, gdy po wejściu na rzeczony felieton zauważyliście między akapitami czarny prostokąt „informacyjnego” wideo. Zanim mogliście zareagować, ten włączył się, a reporter Jan Kowalski entuzjastycznie zaczął czytać za was treść artykułu, nie wnosząc nic nowego. Nic nowego za wyjątkiem nieopisanej złości waszych współlokatorów, mieszkańców tego samego bloku oraz całego osiedla.

Jak dotąd jedyną realną możliwością walki z bezlitosną funkcją autoplay na stronach internetowych były szybkie palce. Na pewno jednak ucieszy was, że miłosierni włodarze w kwaterach Google w końcu dostrzegli nasze cierpienia. Zaczynając od Google Chrome 63, użytkownicy uzyskają większą kontrolę nad natrętnymi stronami. W październiku, gdy ma wyjść aktualizacja, będziemy mogli nie tylko wyciszać obecnie włączone karty, lecz zabraniać całym stronom odtwarzania audio. Chrome zapamięta, które strony zostały dodane do czarnej listy nawet jeśli go wyłączymy. Pozwoli to na większy poziom dostosowania pod siebie przeglądarki i obrony przed szczególnie hałaśliwymi serwisami.

Nie jest to jednak koniec możliwości, jakie mają nam być dane. Google Chrome 64, który ma wyjść w styczniu następnego roku, idzie o krok dalej. Tam autoplay będzie włączony jedynie jeśli wideo ma wyłączony dźwięk bądź „użytkownik wykazał zainteresowanie mediami”. Na urządzeniach mobilnych oznacza to dodanie serwisu do ekranu startowego przeglądarki. Na komputerze zaś dosyć, by widea z danej strony były często odtwarzane. Opcjonalnie wystarczy „kliknąć gdzieś na stronie w czasie sesji przeglądania” jak mówi samo Google. Zdaje się więc, że słuchanie w tle playlist na Youtube nie jest zagrożone. Jeśli ktoś chce nadal używać autoplay na swoich stronach, wystarczy, by stosował się do odpowiednich wytycznych Google.

Chrome pomaga blokować

<strong> Uwielbiane reklamy Popup </strong>

Autoplay nie jest jednak jedynym problemem, z jakim ścierają się amatorzy internetu. Ile razy strona, jaką właśnie przeglądaliśmy, nagle została przykryta ogromną reklamą z ledwo widocznym „X” w rogu? Jak często dopiero po obejrzeniu jakiegoś interesującego filmu zauważyliśmy, że w tle otwarto bez naszej wiedzy kilkanaście okien reklam? Czasami też zostaniemy przekierowani do nowej karty informującej nas wielkimi, świecącymi literami, że właśnie wygraliśmy okrągły milion dolarów! Jedyne co musimy zrobić to podać swoje imię, nazwisko, mail, numer karty kredytowej, nerkę oraz pierworodnego syna.

Co sprytniejsi już kilka lat temu zaopatrzyli swoje przeglądarki w przydatne rozszerzenia antyreklamowe, takie jak AdBlock czy uBlock Origin. One i im podobne programy pozwalały na wygodne wizyty w internecie, wolne od wizualnego spamu. Co prawda pierwszy z nich zdołał już wywołać swoją część kontrowersji – firmy reklamowe mogły kupić miejsce na jego białej liście, tym samym poddając w wątpliwość jego przydatność.

Czując krew w wodzie, Google uznało, że zrobi swój własny „GoogleBlock”. Zamiast jednak ukrywać wszystkie reklamy, Chrome ma blokować reklamy niezgodne z manifestem Koalicji Dla Lepszych Reklam. KDLR jest stowarzyszeniem przedsiębiorców-reklamodawców, którego członkiem jest Google. Jakie dokładnie reklamy mają na celu? Przede wszystkim Popup, posiadające wideo z funkcją autoplay oraz takie, które pojawiają się po jakimś czasie spędzonym na stronie. Zdaje się więc, że firmy technologiczne stają w obronie swoich konsumentów przeciwko złym reklamom. Czy jednak nie stoi za tym ukryty, niecny motyw?

Groźba Google

Nie należy dać się zwieść kolorowemu logu pasującemu do mało znanego start-upu – Google, a raczej jego spółka-matka, Alphabet, jest technologicznym gigantem. Widać go w każdym ważniejszym polu. Virtual Reality? Google nad tym pracuje. Dostarczanie internetu? Proszę bardzo, Google Fiber. Przeglądanie internetu? Google Chrome. Urządzenia mobilne? Android jest posiadany przez Google. Mapy? Google Maps. Filmy? Youtube również należy do Google. Nie wspominając nawet o ich wyszukiwarce.

Oznacza to, że Alphabet posiada swego rodzaju monopol na informacje. Wspomniałem wcześniej, że aby używać autoplay, twórca strony internetowej powinien stosować się do wytycznych Google. Dlaczego? Ponieważ jeśli tego nie zrobi, jego wyniki w wyszukiwarce spadną. Już od dłuższego czasu to nie wyszukiwarka stara się znaleźć dobre strony, tylko dobre strony starają się dostać do wyszukiwarek. Każdy kto myśli o swojej stronie profesjonalnie jest zmuszony myśleć o Google Search. Nie można przeżyć z dochodów reklam ze swojej strony jeśli ukrywa się ona na drugiej stronie wyszukiwania. Przyznajmy się – ile razy zajrzeliśmy dalej niż kilka pierwszych wyników jeśli nie szukaliśmy czegoś specyficznego? Dlatego właśnie w tekstach umieszcza się popularne słowa kluczowe, wypełnia tagi jak największą liczbą słów i monitoruje się zmiany w dokumentach Google. Nie wystarczy, by twoja strona była dobra. Wujek Google również musi być z niej zadowolony.

Pozostaje w takim razie pytanie, czy Google nie postanowi wykorzystać swojego „GoogleBlocka” do usuwania nie tylko natrętnych reklam, ale też tych niewygodnych dla nich. Od kilku miesięcy Youtube pokazuje, że ich próby monitorowania monetyzacji filmów na ich stronie są spektakularną porażką. W czerwcu tego roku na Google została nałożona rekordowa suma 2.42 biliony euro kary. Powodem było niesprawiedliwe wykorzystywanie swojej wyszukiwarki w celu promowania swoich usług. Te przykłady pokazują, że każdym zmianom w produktach Google należy się dokładnie przyglądać. W końcu, jeśli nie zauważymy, kiedy przesadzi, nie będziemy mogli wyszukać „Co się stało” w Google.

O autorze /

Uczący się informatyk, od siedmiu boleści historyk. Okazjonalnie zdołam napisać coś trochę inteligentniejszego. Miłego czytania!

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. (Więcej informacji)

Pragniemy, żeby 4WebZones było maksymalnie przystosowane i przyjemne dla indywidualnych potrzeb użytkowników. Żeby było to możliwe nasza strona używa plików cookies, o których możesz dowiedzieć się więcej wchodząc w ten link. Korzystając z naszego serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies, dlatego prosimy o potwierdzenie w postaci kliknięcia przycisku "Akceptuj"
Pozdrawiamy, ekipa 4WebZones

Zamknij